Medytacja – sposób na odnalezienie siebie

medytacja

 

Czy kiedykolwiek spojrzałeś na siebie i na swoje życie oczami obserwatora?

Czy prezentowana przez Ciebie osoba to na pewno to, Kim jesteś?

A może tylko grasz wyuczoną rolę, którą pokazujesz światu, a pod tą maską, żyje ktoś zupełnie inny?

Kim byś był bez tej maski, a może już tak się z nią utożsamiłeś, że nawet Ty myślisz, że to Ty, a tak naprawdę zapomniałeś o swojej wrażliwości, sile, swoich potrzebach serca.

Kto kryje się za tymi rolami, które grasz?

Kim byś był, gdybyś porzucił rolę twardego szefa, potulnego pracownika, narzekającego ojca, marudnej żony, porywczego, złośliwego osobnika, słodkiego misiaczka lub wrednej zołzy?

Jeżeli chcesz się tego dowiedzieć, możesz wykorzystać do tego rozwijanie swojej samoświadomości, czyli zdolności do obserwowania siebie.  Dzięki temu będziesz umiał odnaleźć różnicę pomiędzy osobą, którą prezentujesz światu, a autentycznym sobą, głęboko skrywanym przed światem i przed sobą samym.

Bardzo często zaczynamy rozwijać naszą świadomość dopiero wtedy, gdy spotyka nas jakieś nieszczęście, przeżyta trauma, choroba, utrata pracy, odejście kogoś bliskiego lub depresja.

Dlaczego nie zrobić tego wcześniej, zacząć oddychać pełnymi płucami, odkrywać co w nas głęboko ukryte i pokazać światu swoje prawdziwe JA?

Czy to jest wolność? Jakbyś się czuł, bez ciągłej kontroli, czy dobrze wypadłeś, czy Cię lubią, czy to wypada.

Nie musisz czekać na coś, co Cię powali, aby zacząć poszukiwać siebie, pod tymi warstwami przekonań o sobie samym, możesz zacząć już teraz. Możesz zacząć od postanowienia – chcę odnaleźć siebie, chcę być autentyczny, radosny, szczęśliwy, chcę poznać prawdę o sobie samym i żyć zgodnie z nią, pokazując ją światu.

Dla mnie najprzyjemniejszą drogą do odkrywania siebie jest medytacja. Pamiętam swoje początki, kiedy nawet dwóch minut nie mogłam usiedzieć bez ruchu. Teraz każdego dnia znajduję czas na medytacje, czasami to tylko 2 razy po 10 minut rano i wieczorem, ale jest to już mój nawyk, który wciąż przynosi mi wiele korzyści.

Podczas medytacji jesteś w stanie porzucić swój egocentryczny umysł, uświadomić sobie swoje emocje, które wywołują u Ciebie na przykład poczucie bycia ofiarą, użalania się nad sobą, czasami jest to poczucie winy, osądzanie lub po prostu lęk.

Co mógłbyś zyskać, gdybyś, zamiast skupiać się i angażować swoją energię w przetrwanie, zaangażowałbyś ją w tworzenie pozytywnych intencji?

Ważne jest, aby nie tłumić swoich emocji, ale rozpoznać je, pobyć z nimi, zaakceptować, a one same po jakimś czasie odejdą.

Medytacja pomaga uleczyć nasze stłumione emocje, które wywołują w naszym ciele ból, stres a ostatecznie groźne choroby.

W języku tybetańskim medytować znaczy – zapoznawać się z. Rozumiem to jako poznawanie się z prawdziwym sobą, czyli samoobserwacja. Zaczynasz zwracać uwagę na swoje emocje, zachowania, swoje dotychczas nieświadome myśli, które odbierały Ci energię.

Gdy je poznasz, będziesz wiedział, co chciałbyś zmienić, jak już nie chcesz się czuć i jakie zachowania są destrukcyjne dla Ciebie.

Możesz zadecydować o zmianie i zacząć stwarzać, odnajdywać osobę, którą w głębi serca jesteś i którą czas przedstawić światu.

Samo uświadomienie sobie co Ci już nie służy, w jakich działaniach zatracasz siebie i jakie nawyki chciałbyś wyeliminować, powoduje, że już zacząłeś proces porzucania swojego starego JA i zaczynasz stwarzać siebie na nowo, tym razem będzie to Twoje prawdziwe JA.

Czasami będziesz przechodził przez trudne emocje, pojawią się nawet te, które myślałeś, że już dawno o nich zapomniałeś, a one jednak nadal tam były blokowały twoją energię.

W sanskrycie medytować to – pielęgnować się.  Podoba mi się to tłumaczenie i porównanie do pielęgnowania roślinki, o którą trzeba dbać, podlewać, ale też co jakiś czas wyplewić chwasty, które nie wiadomo skąd się znowu pojawiły. Tak właśnie jest z naszym życiem, dbamy o siebie każdego dnia, ale i tak od czasu do czasu musimy sprawdzić, czy jest coś, co nam już nie służy.  Mogą to być przekonania na nasz temat, mogą to być trudne emocje, które wymagają wyleczenia.  Medytując każdego dnia „pielęgnujesz” właśnie siebie w ten sposób, gdyż dzięki medytacji uwalniasz się właśnie od tych swoich chwastów.

Dlatego właśnie polecam medytacje zarówno do „pielęgnowania się”, jak i do „zapoznawania się” ze sobą, a o technikach medytacji napisze następnym razem.

Hanna Walter

Career and Business Coach

 

 

 

Reklamy

Kariera – idź za głosem serca!

 

Kariera

„Nie idź na kompromis z samym sobą. Jesteś wszystkim, co masz.” Janis Joplin
Naszą drogę życiową jesteśmy zmuszeni wybierać, kiedy mamy 17-18 lat, kiedy tak naprawdę nic nie wiemy o życiu i kompletnie nie wiemy, kim jesteśmy. Szczęśliwcy, którzy od dzieciństwa pochłonięci są swoją pasją, wybierają najczęściej właściwie. Piszę najczęściej, bo czasami ich najbliżsi, z „dobrej” chęci odradzają im tę drogę i po ich słowach zaczynają nas ogarniać wątpliwości – jak tu wyżyć z malowania, jak utrzymać się ze śpiewu, czy tańczyć masz zamiar całe życie, a z czego będziesz żyła, aktorką będziesz, przecież nie łatwo się wybić, na pewno ci się nie uda itd.
Niestety ci, którym brakuje pewności siebie, porzucają swoje marzenia, pasje i kończą studia, które dają tak zwaną pewność, ale czy szczęście?! Później po dziesięciu, dwudziestu latach możemy spotkać ich w gabinetach psychoanalityków, nie raz z diagnozowaną depresją lub w najłagodniejszym przypadku trafiają do coacha, gdzie zaczynamy wszystko od początku, a w najgorszym kończą jako nieszczęśliwi i narzekający na swój los, nigdy niespełnieni ludzie.
A jeśli nie ma żadnej pasji, to co taki nastolatek może wybrać w tym wieku? Jeśli jest humanistą, to miota się pomiędzy byciem nauczycielem, psychologiem, socjologiem, a jeśli jest już dobry z matematyki to na pewno, musi zostać inżynierem.
Czy w ten sposób ma wyglądać planowanie swojego życia? Czy tak to musi być? Takie dylematy spotykają nie tylko nastolatków. My, dorośli po wielu latach pracy w zawodzie, który nas nie satysfakcjonuje, ponownie jesteśmy w tym samym momencie. Trochę już przeżyłeś, masz pewne doświadczenia i na pewno wiesz, czego nie chcesz robić w życiu, ale czy zadajesz sobie pytania:
– Co chciałbym robić?
– Co sprawi, że z radością będę wykonywał moją pracę?
– Co sprawia, że czuję, że naprawdę żyję?
-Jakie zajęcie sprawiłoby, że w poniedziałek z zapałem i entuzjazmem zacząłbym mój nowy tydzień pracy?
Ile pomysłów przyszło Ci do głowy, odpowiadając na powyższe pytania? A może już dawno masz swoją pasję lub masz pomysł na swoje życie, ale nachodzą cię wątpliwości, czy mógłbyś to wykonywać zawodowo, czy mógłbyś na tym zarabiać? Zadaj sobie pytania:
– Czy rozwiązuje to czyjś problem?
– Czy pomaga to komuś spełnić marzenia?
– Czy sprawiłoby to komuś przyjemność?
– Czy zaspakaja to czyjeś potrzeby?
A może nie masz kwalifikacji, masz za słabą znajomość języka, musisz się doszkolić lub brakuje ci doświadczenia?
Nigdy nie odkładaj czegoś, ze względu na czas, który musisz temu poświęcić. Pamiętaj, czas zawsze minie, a ty albo zaczniesz robić to, co chcesz, albo zawsze będziesz narzekał na swoją pracę, wpędzał się w depresję, odczuwał przewlekły stres i na dodatek obwiniał o to wszystko swojego szefa lub swojego pecha.
Nadal nie wiesz jaką drogę wybrać?
Rozumiem cię doskonale, jeśli naprawdę nie wiesz co dalej, ale czujesz potrzebę zmiany, to w tym momencie najważniejszą rzeczą jest poznanie siebie, sprawdzenie co dla ciebie w życiu jest najważniejsze, jakie są twoje wartości i jakie masz przekonania o sobie samych i świecie, w którym żyjesz. Może te przekonania tylko cię ograniczają, a są już dawno nieaktualne albo nie są w ogóle twoje. Czas na ich zmianę i zaktualizowanie.
Nie zapomnij o odnalezieniu siebie, swojego prawdziwego JA i zadanie sobie pytania – Kim jestem?
Co chciałbym i mogę dać światu?
Co jest dla mnie ważne?
Jakie problemy tego świata, mnie najbardziej niepokoją i jak mógłbym je rozwiązać? Mogą być lokalne, ale też globalne.
Jakie są moje mocne strony?
W czym jestem dobry?
W czym się wyróżniam?
Co robię lepiej niż inni?
Co przychodzi mi łatwiej niż innym, których znam?
Co sprawia, że czas się dla mnie zatrzymuje?
Warto poświęcić trochę czasu na odnalezienie tego, co nas uszczęśliwia i po prostu zacząć to robić.
Oczywiście nie piszę, abyś już dzisiaj rzucał swoją pracę. Oczywiście, jeśli możesz sobie na to pozwolić to super, ale zachęcam cię, abyś nie zmarnował swoich talentów, nie porzucał pasji i małymi krokami wszedł na drogę, na którą prowadzi cię twoje serce. Może po drodze odkryjesz zupełnie nową pasję i zdolności, o których nie miałeś pojęcia?
Nie bój się i idź za tym, w czym jesteś mocny i co powoduje, że twoje serce „śpiewa”.
Jeśli tego nie zrobisz, twoje życie zostanie takie, jakie jest i nic się nie zmieni. Jeśli chcesz, zmiany to musisz zacząć robić rzeczy, których jeszcze nie robiłeś, a to wymaga odwagi i tego właśnie ci dzisiaj życzę. Wierzę w ciebie.

Hanna Walter
Business and Career Coach
info@inspiringcoaching.ie
Jeśli potrzebujesz wsparcia w swoich pierwszych krokach do zmiany lub masz dodatkowe pytania to nie wahaj się skontaktować ze mną.

 

 

 

 

 

 

 

Tylko dla Kobiet

Tylko dla Kobiet

Chciałabym dzisiaj przypomnieć wszystkim kobietom o najważniejszej osobie i przyjacielu w Waszym życiu, jakim jesteście same dla siebie.

Chciałabym przypomnieć o najważniejszej miłości w Waszym życiu, jaką jest miłość do siebie samej.

Chciałabym przypomnieć, jak ważnym jest, szacunek, troska, zaufanie i wiara do siebie samej.

Jesteście żonami, matkami, kochankami, babciami, singielkami, siostrami, pracownikami, szefami. Pełnicie te role z zaangażowaniem od rana do wieczora, a nawet 24 h na dobę.

Często jesteście tak zagonione i zmęczone, że zapominacie o sobie samej. Biegacie wokół dzieci, męża, biegacie za awansem albo za akceptacją w czyichś oczach, a zapominacie o najważniejszej akceptacji, akceptacji siebie samej.

Chciałabym Was prosić, abyście każdego dnia traktowały siebie tak jak dzisiaj, 8 marca, traktują nas mężczyźni, a nawet lepiej. Abyście odnowiły związek ze swoim wewnętrznym dzieckiem, z tą małą, słodką dziewczynką, która miała wielkie marzenia i dla której świat stał otworem.

Przecież wszystko zależy od Was, wystarczy podjąć decyzję.

Od dzisiaj będę traktowała siebie tak, jak chciałabym, aby traktował mnie mój partner.

Od dzisiaj będę najważniejszą osobą dla siebie samej.

Od dzisiaj będę się rozpieszczała.

Od dzisiaj zacznę dzień od uśmiechu do siebie w lustrze.

Od dzisiaj będę mówiła do siebie – kocham Cię, jesteś moją najlepszą przyjaciółką.

Od dzisiaj każdego dnia znajdę przynajmniej 10 minut dla siebie i zrobię to, co najbardziej sprawia mi przyjemność.

Czy próbowałaś już tego? Jeśli nie, to koniecznie spróbuj.

Czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś jedyna w swoim rodzaju, że dbając o siebie, swoje samopoczucie, emocje i zdrowie stajesz się pewniejsza siebie i piękniejsza?

Może powiesz, że nie jesteś żadną pięknością, ale mogę Ci zagwarantować, że Twój urok osobisty, twoje błyszczące oczy są znacznie ważniejsze od nieskazitelnej urody.

Kobiety drogie, w dzisiejszych czasach mamy możliwości, o których mogły tylko marzyć nasze babki.

Mamy dostęp do ogromnej wiedzy na każdy temat, który nas interesuje, często bezpłatny.

Możemy spełniać nasze marzenia, możemy realizować nasze pasje.

Możemy w każdym momencie zmienić nasze życie.

Jesteśmy silne i niezależne, jeśli tylko chcemy. Czasami brakuje nam odwagi, ale jak już zrobimy pierwszy krok we właściwym kierunku, nic nas nie powstrzyma. Możemy upaść, ale wstaniemy i spróbujemy jeszcze raz.

Jeśli jesteś teraz na zakręcie i zastanawiasz się, w którą stronę iść, spytaj swojego serca, a ono na pewno wybierze właściwą drogę.

Tylko pamiętaj, zacznij od miłości do siebie i nigdy nie rób nic na przekór twoim wartościom życiowym. Poznanie siebie jest kluczową czynnością przed podjęciem decyzji związanej z Twoim przyszłym życiem, pracą czy nowym związkiem.

Piękna kobieto, chciałabym życzyć Ci dziś, spełnienia najskrytszych pragnień twojego serca, wiary w siebie i pokazania światu twojej wyjątkowości.

Hanna Walter

 

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Żyj tu i teraz

zyj-tu-i

Prawie każde szkolenie z rozwoju osobistego zachęca nas do życia „tu i teraz”. Pojęcie to weszło do naszego słownika już na stałe. Mówcy motywacyjni, trenerzy rozwoju osobistego, przewodnicy duchowi, każdy z nich powtarza to wielokrotnie – nie ważna jest przeszłość, przyszłość, ważne jest to, co jest „tu i teraz”. Co tak naprawdę nam to daje i jakie są podstawy, aby wierzyć, że jest to dla nas najlepsze rozwiązanie na większość naszych problemów?

Wiemy, że nie możemy żyć przeszłością, bo jej już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma, zostaje nam tylko żyć „tu i teraz”.

Prawda jest jednak głębsza i możemy to wyjaśnić zarówno filozoficznie, jak i bardziej naukowo.

Dajmy na to, że skupimy się na uważności, obserwowaniu swoich emocji, myśli i zachowań. Zauważmy jak dzięki temu możemy przewidzieć naszą przyszłość. Osoba optymistyczna, pełna pozytywnej energii, dzięki swojemu pozytywnemu nastawieniu do ludzi i świata, skupianiu się na pozytywach nawet w trudnych momentach oraz wyciągająca wnioski ze swoich porażek, które również pojawiają się na jej drodze, zazwyczaj dostaje od życia to, co chce, a nawet więcej.

Osoba widząca świat jako pełen problemów, wrogich ludzi, którzy tylko czyhają na to, żeby zrobić jej przykrość lub wykorzystać ją, spotyka właśnie takich ludzi, przytrafiają jej się najgorsze scenariusze i wszystko dzieje się tak, aby mogła powiedzieć – A nie mówiłam, świat jest wrogi, a ludzie są źli.

Czyli przyszłość jest zazwyczaj powtórką z teraźniejszości. Będąc świadomym tego, sam możesz zacząć ćwiczyć uważność przez obserwowanie siebie.

Obserwując swój nastrój w ciągu dnia, zaczniesz zauważać to, co go poprawia, a co go obniża. Staraj się wykonywać jak najwięcej rzeczy, które go poprawiają, a na efekty nie będziesz musiał długo czekać.

Nadmiar przeszłości w naszym życiu objawia się – poczuciem winy, urazy, smutku, żalu, wszelkiego rodzaju pretensjami.

Nadmiar przyszłości objawia się – niepokojem, stresem, lękami, skrępowaniem, martwieniem się.

Tylko „tu i teraz” możesz coś zmienić, właśnie teraz pracujesz na swoją przyszłość. Skupiając sto procent swojej uwagi na tej właśnie chwili, stajesz się wolny od swoich problemów z przeszłości i strachu o przyszłość.

Stając się świadomym życia w danej chwili, zaczniesz z biegiem czasu coraz więcej czasu spędzać w teraźniejszości i wyzwolisz się od problemów i złudnych nadziei.

Psychologia pozytywna twierdzi, że nie musisz zmuszać się do pozytywnego myślenia przez cały czas, każdy miewa negatywne myśli, odczuwa niechciane emocje, ale starajmy się, aby tych pozytywnych było trzy razy więcej niż negatywnych.

Miało być filozoficznie to było, a teraz trochę mechaniki kwantowej.

Nasze emocje, myśli, a nawet my sami jesteśmy czystą energią. Atomy są zbudowane z wirów energii, które bezustannie obracają się i drgają, a z nich emanuje energia. Atomy nie mają fizycznej struktury. Dokładnie opisałam to w artykule, który teraz możesz znaleźć na moim blogu https://inspiringcoachingpl.wordpress.com/2017/01/07/energia-stworzenia/.

Wielu naukowców potwierdza, dzięki ciągle nowym badaniom mamy na to coraz więcej dowodów, że nasze intencje, nasze myśli i to, kim jesteśmy, czym emanujemy, wpływa na naszą przyszłość.

Czyli krótko mówiąc, to co czujemy „tu i teraz”, co myślimy, co mówimy i na czym skupiamy naszą uwagę, ma bezpośredni wpływ na nasze przyszłe życie.

Nasz świat jest naszym lustrzanym odbiciem, przyciągamy do siebie ludzi i wydarzenia, które są zgodne z nami.

Wracając do naszego „tu i teraz” mam nadzieję, że wyjaśniłam to zagadnienie dość jasno. Może przynajmniej jedno z wyjaśnień wpłynie na zmianę twojego sposobu myślenia i doprowadzi Cię do momentu, kiedy będziesz świadomy i obecny właśnie tu i teraz, będziesz w końcu mógł odczuć i doświadczyć siły teraźniejszości.  Powodzenia

 

Hanna Walter

Business and Career Coach

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Miłość jak delikatny kwiat

tulip-garden

 

„Miłość jest delikatnym kwiatem. Ten kwiat musi być chroniony, wzmacniany, podlewany. Tyko wtedy będzie rósł”. Osho

W związku z tym pięknym świętem zakochanych, które na stałe już zagościło w naszym życiu, chciałabym dzisiaj napisać o miłości i o tym, czym różni się ona od zakochania.

Pisało i pisze o niej wielu poetów, pisarzy, kręci się filmy o niej i śpiewa piosenki.  Czy to jest miłość, czy zakochanie? Kiedy zakochanie zmienia się w miłość?

Wielu z nas tęskni za tym uczuciem o którym, mowa w piosenkach. Tęsknimy za motylami w brzuchu, chodzeniem głową w chmurach, nieprzespanymi nocami i uczuciem niewyobrażalnego szczęścia, które towarzyszy każdemu spotkaniu z odbiorcą naszych westchnień.  Czy takie uczucie może trwać wiecznie? Nie – uspakajają naukowcy, najwyżej 2 lata, bo inaczej człowiek nie przeżyłby dłużej w takim stanie.

Z ciekawością dziecka pytałam dzisiaj moich bliskich i znajomych czym dla nich jest zakochanie a czym miłość.

Osoby, które odpisały, to moja bliska koleżanka, mąż i dobry znajomy.

Na początku zacytuję moją koleżankę 

„Zakochanie to stan przejściowy, reakcja chemiczna w naszym organizmie, która mija, nie mamy wpływu na ten stan, pojawia się i znika.

Miłość to już deklaracja; kiedy mówimy „kocham cię” to by powiedzieć słowami Małego Księcia „oswajamy” drugą osobę i jesteśmy już zawsze za nią odpowiedzialni, zawsze gdzieś w sercu zajmuje już ona miejsce, nawet jeśli się odkochamy; miłość to decyzja, jaką podejmujemy samodzielnie każdego dnia, to wybór, to też praca nad sobą i związkiem – miłość jest jak ogród, który trzeba pielęgnować by był piękny – oczywiście w miłości jest czas na pory roku – jesień, zimę, ale po by przyszła wiosna i lato…miłość to sens ziemskiego życia”.

Czyż to nie jest piękne? Czy ktokolwiek potrafiłby sobie wyobrazić świat bez miłości?

Kolejną osobą był mój mąż, który napisał:

„Zakochanie: nie jem, nie piję, nie myślę o nikim innym, czekam na każdy moment, aby być razem.

Miłość: jemy i pijemy razem, razem myślimy o nas, doceniamy to, kim dla siebie jesteśmy, co stworzyliśmy. Jesteśmy już bardziej jednym niż dwojgiem”.

Jak Wam się podoba ten opis? Czy Wasze zdanie o miłości jest podobne?

Chciałoby się powiedzieć, że to wszystko, co tak naprawdę można o miłości napisać, ale przytoczę jeszcze jedną opinię, tym razem mojego dobrego znajomego i stałego czytelnika mojego bloga. Napisał on tak:

„Zakochanie to najlepszy stan uczucia połączony z namiętnością. Wtedy czuje się motylki w brzuchu, mocniejsze bicie serca i myśli, które krążą wokół tej osoby.  Nie zawsze zdarza się zakochanie lub miłość od pierwszego wejrzenia…

Miłość … hmm… jest uczuciem bardziej świadomym.  Zna się już tę osobę, jaką jest, jakie ma zalety, wady.  Akceptuje się ją i dalej bardzo kocha. Ale cierpimy jednakowo w tych obu fazach uczucia, jeśli ktoś odchodzi, a nadal się kocha.  O miłość trzeba dbać, bo po czasie wkrada się szara rzeczywistość, monotonia, przyzwyczajenie i związek obumiera”.

To trochę smutne, ale właśnie znając etapy miłości i będąc świadomymi, na jakim etapie nasz związek się znajduje, jesteśmy w stanie dbać o utrzymanie i rozniecanie ognia pomiędzy nami.  Jeśli przez nasze zaniedbanie z jakiegoś powodu ogień zgaśnie to rozniecić go na nowo, wszyscy wiemy, jest prawie niemożliwe.

Kiedy kochamy drugą osobę, kochamy wszystko, co jest związane z nią i kim jest.  Kochamy wtedy, kiedy się śmieje, płacze, jest zdenerwowana lub smutna. Kochamy niezależnie od pogody i kochamy również wszystkie cienie tej osoby. W miłości ważna jest autentyczność, jak również miłość do samego siebie.  Jeśli my kochamy się szczerze i jesteśmy ze sobą szczęśliwi, to tylko wtedy jesteśmy w stanie prawdziwie kochać drugą osobę.

Prawdziwa miłość jest bezinteresowna i nie wymaga od nas poświęceń.

Takiej właśnie miłości życzę Wam z całego serca.

Hanna Walter

Business and Career Coach

 

Poskromienie złości

wildsurf-2

„Rani nas nie to, co nam się przytrafia, ale nasza reakcja na to”

Tak wielu z nas żyje z przekonaniem, że nie mamy wpływu na nasze emocje.  Wypieramy je, aby uniknąć bycia zranionym, odrzuconym, niezrozumianym.

Większość z nas unika sytuacji wywołujących emocje.  Niektórzy unikają zaangażowania w związki uczuciowe, tłumią uczucia, udają przed sobą i innymi.  Boją się, że będą czuć się słabsi lub gorsi.

Stłumione emocje stają się mocniejsze i są przyczyną jeszcze większego bólu.  Czasami doprowadza to nawet do depresji lub uzależnień od alkoholu lub narkotyków.

Tak naprawdę nie ma złych emocji, a zrozumienie tego, że emocje są naszym sprzymierzeńcem jest kluczowe w radzeniu sobie z nimi.

Emocje są tak zwanym wezwaniem do działania, wspierają nas i dlatego ważnym jest ich rozpoznanie i zaakceptowanie.

Wielu ludzi zgłasza problem z nieradzeniem sobie z emocjami takimi jak złość i wściekłość.

Któż z nas nie zna osoby lub właśnie nią jest, która za kierownicą własnego samochodu zamienia się we „wściekłą bestię”, która na swoim „polu bitwy” spotyka samych wrogów, którzy czyhają na każdym rogu.  Nie zamierzam tutaj cytować tego co można wtedy usłyszeć, bo boję się, że nie przeszłoby to cenzury.  Narastająca wściekłość, a przy tym nieostrożna jazda powoduje, że taka osoba staje się zagrożeniem dla innych uczestników jazdy oraz dla siebie i swoich bliskich, którzy są świadkami tej walki.

A gdyby tak zanim dojdzie do wybuchu złości, a później wściekłości, zauważyć jej pierwsze symptomy, uchwycić tę myśl, która wyzwala tę lawinę i spróbować spojrzeć na to z innej perspektywy.  Spróbować zrozumieć sytuację, która wywołała tę myśl.  Jeśli kierowca zajechał ci drogę, to może nie zauważył cię, może śpieszył się do szpitala, może być wiele powodów jego zachowania.

To tylko jeden przykład.  Prawie każdy ma takie sytuacje, które wywołują u niego złość i do każdej sytuacji można zastosować tę uważność na myśl, która daje impuls do wywołania złości.

Metody na wyciszenie złości

1/ Zrozumienie, o którym już pisałam powyżej.

2/ Odzyskanie równowagi przez przeczekanie przepływu adrenaliny w miejscu, w którym nie jesteśmy narażeni na inne sytuacje, które wywołują złość.  Tak więc, jeśli chcesz zakończyć sprzeczkę, to najlepszym sposobem jest na chwilę odizolować się od osoby, z którą wszedłeś w konflikt.

3/ Znalezienie sobie rozrywki, robiąc coś, co sprawia ci przyjemność, gdyż wtedy nie jesteś w stanie równocześnie się złościć.

4/ Wielu ludzi uważa, że szybka jazda samochodem rozładowuje napięcie, ale nie radzę tego robić w takim stanie, lepiej po prostu iść na spacer lub pobiegać.

5/ Intensywne ćwiczenia fizyczne.

6/ Metody relaksacji, obserwowanie oddechu, liczenie do 10-ciu.

7/ Metoda Redforda Williamsa, psychologa z Uniwersytetu Duke – radzi, uświadomić sobie, swoje wrogie czy cyniczne myśli w momencie ich pojawienia się i zapisać je.  Ćwiczenie to jest skuteczne w momencie, gdy złość jeszcze nie przemieniła się we wściekłość.

Wyładowywanie złości, czyli dawanie upustu złości, niektórzy bardzo sobie chwalą, ale po wielu przeprowadzonych badaniach okazało się, że albo w ogóle jej nie zmniejsza, albo, jeśli zmniejsza to w bardzo niewielkim stopniu.  Jedynie może być tak zwanym oczyszczeniem, jeśli wyładowujemy złość na osobie, która nas rozzłościła, przywraca nam to poczucie panowania nad tym co się dzieje lub jest to dla kogoś „zasłużona” nauczka za to co nam zrobił.  W innych przypadkach wybuchy wściekłości zwiększają nasze rozzłoszczenie.  Lepsza od tego jest konstruktywna rozmowa po ochłonięciu i wyciszeniu złości, która daje szansę na zakończenie sporu.

„Nie tłum jej, ale nie działaj pod jej wpływem” Czogiam Trungpa, nauczyciel tybetańskiej mądrości.

Pamiętaj, że każda emocja jest dla ciebie cenną informacją, a więc uznaj ją i doceń to, co ma ci do zakomunikowania.  Jeśli więc odczuwasz złość, to dopytaj siebie, czy to na pewno złość, a może jesteś urażony, rozczarowany lub zniecierpliwiony? Powoduje to osłabienie napięcia i jesteś w stanie lepiej poradzić sobie w tej sytuacji.

Bądź ciekawy swoich emocji, a będą one już zawsze tylko twoimi sprzymierzeńcami i nie będziesz musiał ich unikać.

Bibliografia:

“Inteligencja Emocjonalna” Daniel Goleman

“Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins

Hanna Walter

info@inspiringcoaching.ie

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Dwupunkt- otwarcie się na cuda

dwupunkt-otwarcie-sie-na-cuda

„Są dwie drogi, aby przeżyć życie.

Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem.

Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.” Albert Einstein

Ja już wybrałam, a jaką Ty drogę wybrałeś?

Od momentu podjęcia decyzji o wejściu na tą fascynującą drogę, pełną cudów, a tym samym na otwarcie się na dostrzeganie tych cudów w moim życiu, zaczęłam doświadczać dziwnych zbiegów okoliczności.  Racjonaliści nazwaliby to szczęśliwym trafem, przypadkiem, a ja nazywam to „cudem”.

Kiedy szukałam kursu, okazało się, że właśnie się zaczyna, a na drugi musiałabym czekać 6 miesięcy.  Kiedy chcę skontaktować się z jakąś koleżanką, ona właśnie dzwoni.  Szukałam kogoś kto zrobi mi stronę internetową, usługę zaproponował sąsiad w ramach sąsiedzkiej pomocy.  Czyż to nie jest wspaniałe? Czy to nie są cuda? Tak naprawdę to my nadajemy tym wydarzeniom status cudu.

Obiecałam kilku osobom, że napiszę o metodzie dwupunktowej, a więc na jej „cudownej mocy” chciałabym się dzisiaj skupić.  Metoda dla tych którzy chcą, aby ich życie było cudem, dla tych co otwierają się na cuda, które oferuje nam wszechświat.

Twórcą tej metody są dwaj chiropraktycy Dr. Richard Bartlett i Dr. Frank Kinslow, którzy zupełnie nie związani ze sobą doszli do podobnych wniosków.  Dwupunkt o którym pisze, to połączenie Matrycy Energetycznej Dr. Bartletta i Synchronizacji Kwanrowej Dr. Franka Kinslowa.  Chociaż sam Dr. Bartlett posługuje się pojęciem dwupunktu w swoich książkach.

Początkowo była to metoda, która pomagała im w ich praktyce jako chiropraktykom w uzdrawianiu ich pacjentów. Stopniowo zaczęli zauważać i doświadczać zmian również na poziomie emocjonalnym.  Transformację przeszli zarówno oni jak i ich pacjenci.

Połączenie tych dwóch metod nastąpiło w Niemczech i stamtąd rozprzestrzeniła się na Europę.

Metoda ta stała się metodą, którą zaakceptowali nawet początkowi sceptycy i racjonaliści.

Do końca co tak naprawdę się dzieje nie da się wytłumaczyć, można to tylko poczuć i obserwować rezultaty.  Możemy tylko skorzystać z odkryć fizyki kwantowej, które do tej metody cudów dodają naukowej logiki.  Dzięki temu nasz racjonalny umysł jest wstanie otworzyć się na tę niezaprzeczalną moc wszechświata.  Bardziej szczegółowo opisałam to moim poście „Energia stworzenia”.

Jak pisze Paulina Napora, trenerka tej metody „Dzięki sesjom dwupunktu możemy rozpuścić w sobie (swojej matrycy) programy i wzorce, których efektów nie chcesz doświadczać i dostroić się do częstotliwości, które zaowocują w twoim życiu nowym rozwiązaniem.  Przy czym niczego nie musisz stwarzać, ponieważ wszystkie możliwości już są zawarte w Polu, potrzebujesz się tylko do nich dostroić”.

Czyli dzięki tej metodzie jesteśmy w stanie, w bardzo szybki sposób zmienić naszą rzeczywistość, zmieniając dane, które mamy zaprogramowane w naszej podświadomości, zmieniamy również nasze przekonania, które nas ograniczają.

Czyż to nie jest fascynujące?

Dzięki tej metodzie nie musimy znać przyczyn naszych niepowodzeń i nieszczęść, aby nastąpiła nasza przemiana.

Tak naprawdę metoda zbudowana jest na podstawie obszernej wiedzy o wszechświecie i człowieku, którą odkrywają przed nami mistycy, duchowi nauczyciele, filozofowie, a także fizycy kwantowi.

Gdy pierwszy raz spotkałam się z tę metodą, mój racjonalny umysł domagał się wyjaśnień.  Chłonąc jedną po drugiej książki z zakresu fizyki kwantowej, rozwoju duchowego, mój umysł stopniowo zaczął przyjmować tę nową prawdę.  Wciąż pozostaje wiele pytań, ale zaakceptowałam fakt, że nie musimy mieć zawsze racjonalnego wytłumaczenia.

Przecież chodząc na lekcje religii też wierzyłam, że morze może się rozstąpić, a jedzenie można rozmnożyć.

Jeżeli zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga, to sami możemy czynić cuda w naszym życiu i jeśli wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, to czy mamy jakieś ograniczenia?

Co mi dał dwupunkt?

Oprócz tych „cudów”, o których pisałam na wstępie zrozumiałam, że nie ma przypadków, że każde zdarzenie ma jakiś głębszy, o którym wcześniej, czy później zdamy sobie sprawę.  Akceptuję fakt, że nie zawsze wszystko możemy mieć od razu, gdyż najpierw musimy być gotowi na otrzymanie tego, co chcemy.  Jestem spokojna i wdzięczna za wszystkie doświadczenia i lekcje, dzięki którym rozwijam się i wzmacniam.  Wszystkie decyzje, które podejmuję są zgodne z potrzebami mojego serca, a nie mojego ego.  Przestałam się śpieszyć, denerwować drobnostkami.  Wiem i wierzę, że wszystko zdarza się w najlepszym dla nas czasie.  Dostrzegam o wiele więcej możliwości, doświadczam nowych przeżyć, tak jakbym znowu była dzieckiem i wszystko byłoby dla mnie cudowne i nowe.

To tak w skrócie, co dał mi dwupunkt, ale zmiana jest o wiele głębsza, to tak jakby poczuć wolność i nie mieć żadnych ograniczeń.

Każdy dzień przynosi coś nowego i to jest najpiękniejsze…

 

 

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Marzenia do spełnienia

marzenia-do-spelnienia

Będąc dziećmi, mamy głowy pełne marzeń, święcie wierzymy, że wszystkie zrealizujemy.

Co się dzieje z naszymi marzeniami, gdy stajemy się dorośli?

Przecież właśnie teraz mamy jedyną, niepowtarzalną okazję, aby je zrealizować.

Życie codzienne, zabieganie, praca, dzieci, absorbują nas czasami tak bardzo, że nasze marzenia odkładamy na później, a bywa, że nawet na zawsze.

Pracując jako coach zauważyłam, że ludzie czasami nawet boją się marzyć.  Obawiają się rozczarowania, a więc odmawiają sobie nawet przyjemności posiadania marzeń.

Tak naprawdę, marzenia to tylko cele, różni je tylko to, że nie podjęliśmy jeszcze decyzji o ich realizacji, ani nie mamy jeszcze planu, jak je zrealizujemy.  Mając takie cele, które nas fascynują i motywują do zejścia z kanapy, życie nabiera innego wymiaru i znaczenia.

Zamiana marzenia w cel sprawia, że marzenie staje się osiągalne i każdy dzień i każdy mały krok, który robimy w jego kierunku przybliża nas do jego realizacji.  Sama droga cieszy nas na tyle, że jesteśmy w stanie pokonać przeszkody na jej drodze, przeszkody, które nas wzmacniają i utwierdzają w przekonaniu, że jest to to, czego naprawdę chcemy.

Odnajdując nasze zapomniane marzenia, odnajdujemy również to, czego tak naprawdę pragniemy w życiu doświadczyć.

Pozwól sobie marzyć, możesz zacząć od zadania sobie pytań:

– Co byś zrobił, gdybyś miał nieograniczone środki i wiarę, że Ci się uda?

– Czy istnieją jakieś marzenia, których boisz się wypowiadać na głos?

A teraz pomyśl o marzeniach jak o rzeczach, które chciałbyś zrobić dla przyjemności, zabawy lub czego chciałbyś się nauczyć lub czego spróbować.  Wymień 10 takich rzeczy, które chciałbyś zrobić dla czystej przyjemności.

Co chciałbyś zobaczyć?

Co chciałbyś zbudować lub stworzyć?

Odpowiedzi na te pytania ukazują, co lubisz robić, co Cię fascynuje, co sprawia, że czujesz, że żyjesz pełnią życia.

A teraz wyobraź sobie siebie, gdy masz 80 lat i wspominasz swoje życie.  Teraz spójrz na swoją listę marzeń i zastanów się, czego żałowałbyś najbardziej, gdybyś tego nie zrealizował.

Jakbyś się czuł wtedy?

Ile będzie Cię kosztowało niezrealizowanie tego marzenia?

Co stracisz, jeśli zostaniesz tam gdzie jesteś teraz, nic nie zmieniając i nie dążąc do spełnienia swoich marzeń?

Mam nadzieję, że odpowiedziałeś sobie na powyższe pytania i wiesz już od spełnienia, którego marzenia zaczynasz ich realizację.

Pamiętaj „słonia” nie możesz zjeść w całości, ale po kawałeczku J na pewno by Ci się udało.

Do dzieła, zacznij od małego kroku, może nim być decyzja o realizacji twojego marzenia i tym samym staje się ono Twoim celem.   Następnie wypisz poszczególne kroki, które będą prowadzić do jego realizacji.  Nie zapomnij również o terminie jego realizacji.

Mam nadzieję, że jesteś już gotowy na tę fascynującą drogę.

Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki, wierzę, że dasz radę.

 

 

Hanna Walter

 

http://www.inspiringcoaching.ie

 

 

 

 

Energia stworzenia

energia-stworzenia-1

Każda osoba, która wkracza na drogę samopoznania inaczej mówiąc samorozwoju, na pewnym etapie spotyka się z pojęciem energii oraz rozwoju duchowego.

Chciałabym dzisiaj napisać o energii, o tym jak ja rozumiem jej wykorzystanie i jak wpływa ona na nasze życie.

Jest to temat bardzo mi bliski. Zgłębiam go od ponad 3 lat i coraz bardziej mnie fascynuje, gdyż energia ma wpływ na wszystko co nam się w życiu przydarza.

Moje rozważania opieram na podstawie książek: Dr Frank J. Kinslow „Sekret kwantowego życia”, Dr Bruce Lipton „Biologia przekonań”, Dr Joe Dispenza „Breaking the habit of being yourself” oraz na badaniach HeartMath Institute w Kalifornii.

Zacznę od jednej z teorii Alberta Einsteina, który odkrył, że energia i materia są jednym i tym samym.  Einstein ujawnił, że „wszechświat jest jedną, niepodzielną, dynamiczną całością, w której energia i materia są tak głęboko połączone, że nie można ich uważać za odrębne elementy.”

Jeśli już wiemy, że wszystko jest energią, to co z naszymi myślami? Myśli może nie są tak stałe jak stół czy krzesło, ale też posiadają energię i formę.

Co to oznacza dla nas?

Czy znasz powiedzenie, że obojętnie czy wierzysz, że ci się uda, albo i nie, to w obu przypadkach masz rację?

A czy spotkałeś się z informacją, że to nasze myśli kreują naszą rzeczywistość?

Aby to zrozumieć, musimy przyjrzeć się najmniejszym cząstkom materii, a to już wyjaśnia nam fizyka kwantowa.

W XX wieku wielu fizyków porzuciło wiarę w newtonowski, materialny wszechświat, ponieważ zrozumieli, że wszechświat nie jest zbudowany z materii zawieszonej w pustej przestrzeni, ale z energii.

Atomy są zbudowane z wirów energii, które bezustannie obracają się i drgają, a z nich emanuje energia.  Atomy nie mają fizycznej struktury.  Model atomu fizyki kwantowej nie ma nic wspólnego z modelem atomu, który pamiętamy ze szkoły.

Atomy zbudowane są z niewidzialnej energii, a nie z namacalnej materii.

Kwantowy wszechświat zagina umysł.  „A więc materię można zdefiniować jako namacalną (cząstka) i jako niematerialną moc pola (fala).  Kiedy uczeni badają fizyczne właściwości atomu, jak masa i waga, wygląda on i działa jak fizyczna materia.  Kiedy jednak te same atomy opisywane są w kategorii napięcia potencjałów i długości fali, wykazują właściwości i cechy energii (fal).”

Wszechświat jest jedną, niepodzielną, dynamiczną całością, w której energia i materia są połączone.

Fizyka kwantowa odkryła, że obserwator doświadczenia, zmienia zachowanie obiektu badań (efekt obserwatora).

To pokazuje nam, że na subatomowym poziomie, energia odpowiada na naszą uważność i staje się materią.

Jak zmieniłoby to twoje życie, gdybyś zastosował tę zależność w swoim codziennym życiu?

Dr biologii komórkowej Ph.D. Glen Rein przeprowadził badania w HeartMath Institute w Kalifornii, które potwierdziły specyficzne połączenie pomiędzy naszym emocjonalnym stanem, a rytmem naszego serca.  Pole naszego serca jest polem elektromagnetycznym i jest pięćset razy silniejsze od pola naszego mózgu.  Serce reaguje zawsze pierwsze, zanim informacja dotrze do mózgu.

Rein testował grupę 10 osób, które praktykowały technikę, zwaną koherencją serca, do wywołania uczucia miłości i wdzięczności. Trwało to wszystko tylko 2 minuty.

Dr Rein badał, jak wpływa to na DNA, pobierał próbki przed i po doświadczeniu, ale DNA nie wykazało żadnych zmian.

Druga grupa zrobiła to samo, plus wyraziła intencję (myśl).  Jaki tym razem otrzymali wynik? Wynik był niesamowity, DNA zmieniło swój kształt o 25 %.

Trzecia grupa tworzyła tylko intencję do zmiany w DNA.  Byli poinstruowani, nie wchodzić w pozytywny stan emocjonalny.  Co tym razem się wydarzyło? DNA pozostało bez zmian.

Czyli nasza intencja (myśl) potrzebuje stymulatora, energii, która podnosi nasze emocje.  Serce i umysł pracują razem.

Uczucia i myśli w ciągu 2 minut potrafiły zmienić kształt DNA, to jaka jest w takim razie nasza możliwość do kreowania rzeczywistości?

Kwantowe pole odpowiada nie na to co chcemy, ale na to kim jesteśmy, jaką energią emanujemy.

Jakie więc wysyłasz sygnały do kreacji swojej rzeczywistości? Czy to jest to, co chciałbyś zmaterializować w swoim życiu?

Nasze myśli wysyłają elektromagnetyczny sygnał, który wpływa na każdy atom na świecie.

Wszystkie potencjalne możliwości istnieją w kwantowym polu zwanym również polem możliwości, potencjału, punktu zerowego, kronikami Akashy, polem pamięci kosmicznej, a nawet Bogiem.  Nazwa zależy od metody, ale zawsze jest to to samo pole.

Rutynowe myśli, uczucia odczuwane w ciągu dnia, nasze powtarzalne zachowania kreują tę samą rzeczywistość, w której żyjemy.

Jeśli chcemy zmienić jakiś aspekt naszej rzeczywistości, musimy myśleć, czuć i podejmować działania w zupełnie nowy sposób.  Musimy wykreować inny stan naszego umysłu i emocji.

Czyli jeśli chcesz osiągnąć nowe rezultaty, musisz stać się nowym sobą.

Z każdym dniem przybywa więcej naukowych dowodów na powyższe stwierdzenia, o których wiedziały już starożytne cywilizacje takie jak Majowie, Aztekowie itd.

Coraz więcej osób interesuje się tym, jak nieprawdopodobną siłę mamy w sobie, od samo uzdrawiania do zmiany naszej rzeczywistości.

Istnieje wiele metod i niezliczona ilość możliwości, jedynie nasz umysł może być naszym ograniczeniem w poznawaniu i stosowaniu tych metod.

Niektóre z nich to Matryca Energetyczna, Synchronizacja Kwantowa, Metoda Silvy, Theta Healing, Dwupunkt, Techniki Huny.

Dla mnie najbliższa to Metoda Dwupunktowa, którą praktykuję od trzech lat.  W skrócie polega ona na wchodzeniu w pole serca, gdzie formułujemy intencję i odpuszczamy.  To takie proste, a zmienia naszą rzeczywistość.  O tej metodzie zamieszczę dodatkowy wpis w przyszłym tygodniu.

Otwartości umysłu i kwantowej przemiany tego Ci serdecznie życzę.

Hanna Walter

Mobile 085 7519933

Obiecuję sobie, że…

obiecuje-sobie-ze

Święta Bożego Narodzenia dobiegają końca i nadchodzi czas na refleksje i podsumowanie Starego Roku oraz na przygotowanie się na Nowy Rok.

Ważne jest, aby skupić się na rzeczach, które udało nam się zrealizować, na tym co dobrego wydarzyło się w minionym roku.

Porzucić poczucie żalu, niespełnionych oczekiwań, aby w Nowy Rok wejść z poczuciem akceptacji, tego co minęło i tego co udało nam się osiągnąć.

Dla każdego ten rok był inny, ale każdy z nas jest bogatszy o nowe doświadczenia i na tym budujemy nasze oczekiwania co do Nowego Roku.

Dla mnie był to rok wielu zmian, rok nauki, przygotowań, wzrastania.  Było trochę rozczarowań i również wiele radości.

Był to rok, w którym poznałam wielu wspaniałych ludzi i wiele się od nich nauczyłam.

Koniec roku to również symboliczny czas na zakończenie różnych spraw oraz na porzucenie nawyków, które powstrzymują nas przed nowymi możliwościami i zmianami.

Zamykamy jedne drzwi, aby mogły się otworzyć inne.

Zastanów się, co powstrzymało Cię przed realizacją twoich ubiegłorocznych postanowień, a co spowodowało, że je zrealizowałeś?

Co chciałbyś zacząć robić, a tego nie robisz?

Przed realizacją naszych marzeń, celów, postanowień noworocznych przede wszystkim to my stoimy sobie na drodze.

Poznanie naszych nawyków, które nam to utrudniają, jest bardzo ważnym krokiem ku realizacji naszych celów.

Co musisz zacząć robić, aby osiągnąć w końcu przynajmniej jedno z twoich postanowień?

Z czego musisz zrezygnować, czego się nauczyć lub jakie przyzwyczajenia musisz porzucić?

Aby osiągnąć to, czego do tej pory nie osiągnąłeś, musisz zacząć robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłeś.  A to, jest już wyzwanie dla większości z nas.

Wielu przesypia swoje życie, nie zastanawiając się nad jego głębszym sensem, ale jeśli to teraz czytasz, to znaczy, że jesteś osobą otwartą na nowe doświadczenia i nowe wyzwania.

Korzystając z kilku dni wolnego pomiędzy świętami a Nowym Rokiem chciałabym zachęcić Cię do refleksji nad twoim życiem i nad powodem, dla którego tutaj jesteś.

Życie jest cennym darem, a wykorzystanie naszych talentów, pasji jest naszym wewnętrznym obowiązkiem wobec siebie i świata.

Jeśli jeszcze ich nie odkryłeś zachęcam do poszukiwań i poznawania siebie.  Zachęcam również do przekraczania swoich granic.

Otaczaj się ludźmi, którzy pozwalają Ci wzrastać i zachęcają do wyzwań.  Unikaj tych, którzy Cię ograniczają i nie wierzą w Ciebie, a sami nie mają odwagi na zmianę swojego życia.  Pamiętaj, oni zniechęcają Cię, bo sami nie są wstanie wyjść ze swojej strefy komfortu, chcą abyś był taki jak oni.

Stephen R. Covey w swojej książce pisze, aby zaczynać z wizją końca, wyobraź sobie, że jesteś na swoim pogrzebie i będzie czworo mówców, pierwszy reprezentuje twoją rodzinę, drugi twoich przyjaciół, trzeci jest z twojej pracy, a czwarty np.  z organizacji, w której działasz.  A teraz zastanów się co chciałbyś usłyszeć o sobie i swoim życiu.  O czym chciałbyś, żeby pamiętali, jak chciałbyś, aby postrzegali twój charakter, jakim byłeś ojcem, synem, przyjacielem?  W jaki sposób chciałbyś wpływać na ich życie?

Poświęć kilka minut na refleksję, co czujesz? Mając wizję końca, wszystko co robisz będzie znaczącym wkładem w wizję życia jako całości.  To zaczynanie ze zrozumieniem swojego przeznaczenia.  To wiedza o tym, dokąd się podąża i zrozumienie, gdzie jesteś teraz, w tej chwili.  Od tego momentu, możesz zacząć stawiać pierwsze kroki we właściwym kierunku.  Zaczynasz robić rzeczy, które naprawdę liczą się dla Ciebie.

Ludzie wspinają się po szczeblach kariery (drabiny) i dopiero będąc na szczycie zdają sobie sprawę, że to nie to, co chcieli (to nie ich drabina).

Zaczynając z wizją końca wiesz, gdzie zmierzasz i unikniesz rozczarowań.

Bądź architektem swojego życia, zaczynaj z wizją końca i małymi krokami realizuj swój projekt, aby każdy nawet najmniejszy krok był twoim sukcesem.

Tego Ci życzę w Nowym Roku 2017.

http://www.inspiringcoaching.ie

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/