Medytacja – sposób na odnalezienie siebie

medytacja

 

Czy kiedykolwiek spojrzałeś na siebie i na swoje życie oczami obserwatora?

Czy prezentowana przez Ciebie osoba to na pewno to, Kim jesteś?

A może tylko grasz wyuczoną rolę, którą pokazujesz światu, a pod tą maską, żyje ktoś zupełnie inny?

Kim byś był bez tej maski, a może już tak się z nią utożsamiłeś, że nawet Ty myślisz, że to Ty, a tak naprawdę zapomniałeś o swojej wrażliwości, sile, swoich potrzebach serca.

Kto kryje się za tymi rolami, które grasz?

Kim byś był, gdybyś porzucił rolę twardego szefa, potulnego pracownika, narzekającego ojca, marudnej żony, porywczego, złośliwego osobnika, słodkiego misiaczka lub wrednej zołzy?

Jeżeli chcesz się tego dowiedzieć, możesz wykorzystać do tego rozwijanie swojej samoświadomości, czyli zdolności do obserwowania siebie.  Dzięki temu będziesz umiał odnaleźć różnicę pomiędzy osobą, którą prezentujesz światu, a autentycznym sobą, głęboko skrywanym przed światem i przed sobą samym.

Bardzo często zaczynamy rozwijać naszą świadomość dopiero wtedy, gdy spotyka nas jakieś nieszczęście, przeżyta trauma, choroba, utrata pracy, odejście kogoś bliskiego lub depresja.

Dlaczego nie zrobić tego wcześniej, zacząć oddychać pełnymi płucami, odkrywać co w nas głęboko ukryte i pokazać światu swoje prawdziwe JA?

Czy to jest wolność? Jakbyś się czuł, bez ciągłej kontroli, czy dobrze wypadłeś, czy Cię lubią, czy to wypada.

Nie musisz czekać na coś, co Cię powali, aby zacząć poszukiwać siebie, pod tymi warstwami przekonań o sobie samym, możesz zacząć już teraz. Możesz zacząć od postanowienia – chcę odnaleźć siebie, chcę być autentyczny, radosny, szczęśliwy, chcę poznać prawdę o sobie samym i żyć zgodnie z nią, pokazując ją światu.

Dla mnie najprzyjemniejszą drogą do odkrywania siebie jest medytacja. Pamiętam swoje początki, kiedy nawet dwóch minut nie mogłam usiedzieć bez ruchu. Teraz każdego dnia znajduję czas na medytacje, czasami to tylko 2 razy po 10 minut rano i wieczorem, ale jest to już mój nawyk, który wciąż przynosi mi wiele korzyści.

Podczas medytacji jesteś w stanie porzucić swój egocentryczny umysł, uświadomić sobie swoje emocje, które wywołują u Ciebie na przykład poczucie bycia ofiarą, użalania się nad sobą, czasami jest to poczucie winy, osądzanie lub po prostu lęk.

Co mógłbyś zyskać, gdybyś, zamiast skupiać się i angażować swoją energię w przetrwanie, zaangażowałbyś ją w tworzenie pozytywnych intencji?

Ważne jest, aby nie tłumić swoich emocji, ale rozpoznać je, pobyć z nimi, zaakceptować, a one same po jakimś czasie odejdą.

Medytacja pomaga uleczyć nasze stłumione emocje, które wywołują w naszym ciele ból, stres a ostatecznie groźne choroby.

W języku tybetańskim medytować znaczy – zapoznawać się z. Rozumiem to jako poznawanie się z prawdziwym sobą, czyli samoobserwacja. Zaczynasz zwracać uwagę na swoje emocje, zachowania, swoje dotychczas nieświadome myśli, które odbierały Ci energię.

Gdy je poznasz, będziesz wiedział, co chciałbyś zmienić, jak już nie chcesz się czuć i jakie zachowania są destrukcyjne dla Ciebie.

Możesz zadecydować o zmianie i zacząć stwarzać, odnajdywać osobę, którą w głębi serca jesteś i którą czas przedstawić światu.

Samo uświadomienie sobie co Ci już nie służy, w jakich działaniach zatracasz siebie i jakie nawyki chciałbyś wyeliminować, powoduje, że już zacząłeś proces porzucania swojego starego JA i zaczynasz stwarzać siebie na nowo, tym razem będzie to Twoje prawdziwe JA.

Czasami będziesz przechodził przez trudne emocje, pojawią się nawet te, które myślałeś, że już dawno o nich zapomniałeś, a one jednak nadal tam były blokowały twoją energię.

W sanskrycie medytować to – pielęgnować się.  Podoba mi się to tłumaczenie i porównanie do pielęgnowania roślinki, o którą trzeba dbać, podlewać, ale też co jakiś czas wyplewić chwasty, które nie wiadomo skąd się znowu pojawiły. Tak właśnie jest z naszym życiem, dbamy o siebie każdego dnia, ale i tak od czasu do czasu musimy sprawdzić, czy jest coś, co nam już nie służy.  Mogą to być przekonania na nasz temat, mogą to być trudne emocje, które wymagają wyleczenia.  Medytując każdego dnia „pielęgnujesz” właśnie siebie w ten sposób, gdyż dzięki medytacji uwalniasz się właśnie od tych swoich chwastów.

Dlatego właśnie polecam medytacje zarówno do „pielęgnowania się”, jak i do „zapoznawania się” ze sobą, a o technikach medytacji napisze następnym razem.

Hanna Walter

Career and Business Coach

 

 

 

Reklamy

Żyj tu i teraz

zyj-tu-i

Prawie każde szkolenie z rozwoju osobistego zachęca nas do życia „tu i teraz”. Pojęcie to weszło do naszego słownika już na stałe. Mówcy motywacyjni, trenerzy rozwoju osobistego, przewodnicy duchowi, każdy z nich powtarza to wielokrotnie – nie ważna jest przeszłość, przyszłość, ważne jest to, co jest „tu i teraz”. Co tak naprawdę nam to daje i jakie są podstawy, aby wierzyć, że jest to dla nas najlepsze rozwiązanie na większość naszych problemów?

Wiemy, że nie możemy żyć przeszłością, bo jej już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma, zostaje nam tylko żyć „tu i teraz”.

Prawda jest jednak głębsza i możemy to wyjaśnić zarówno filozoficznie, jak i bardziej naukowo.

Dajmy na to, że skupimy się na uważności, obserwowaniu swoich emocji, myśli i zachowań. Zauważmy jak dzięki temu możemy przewidzieć naszą przyszłość. Osoba optymistyczna, pełna pozytywnej energii, dzięki swojemu pozytywnemu nastawieniu do ludzi i świata, skupianiu się na pozytywach nawet w trudnych momentach oraz wyciągająca wnioski ze swoich porażek, które również pojawiają się na jej drodze, zazwyczaj dostaje od życia to, co chce, a nawet więcej.

Osoba widząca świat jako pełen problemów, wrogich ludzi, którzy tylko czyhają na to, żeby zrobić jej przykrość lub wykorzystać ją, spotyka właśnie takich ludzi, przytrafiają jej się najgorsze scenariusze i wszystko dzieje się tak, aby mogła powiedzieć – A nie mówiłam, świat jest wrogi, a ludzie są źli.

Czyli przyszłość jest zazwyczaj powtórką z teraźniejszości. Będąc świadomym tego, sam możesz zacząć ćwiczyć uważność przez obserwowanie siebie.

Obserwując swój nastrój w ciągu dnia, zaczniesz zauważać to, co go poprawia, a co go obniża. Staraj się wykonywać jak najwięcej rzeczy, które go poprawiają, a na efekty nie będziesz musiał długo czekać.

Nadmiar przeszłości w naszym życiu objawia się – poczuciem winy, urazy, smutku, żalu, wszelkiego rodzaju pretensjami.

Nadmiar przyszłości objawia się – niepokojem, stresem, lękami, skrępowaniem, martwieniem się.

Tylko „tu i teraz” możesz coś zmienić, właśnie teraz pracujesz na swoją przyszłość. Skupiając sto procent swojej uwagi na tej właśnie chwili, stajesz się wolny od swoich problemów z przeszłości i strachu o przyszłość.

Stając się świadomym życia w danej chwili, zaczniesz z biegiem czasu coraz więcej czasu spędzać w teraźniejszości i wyzwolisz się od problemów i złudnych nadziei.

Psychologia pozytywna twierdzi, że nie musisz zmuszać się do pozytywnego myślenia przez cały czas, każdy miewa negatywne myśli, odczuwa niechciane emocje, ale starajmy się, aby tych pozytywnych było trzy razy więcej niż negatywnych.

Miało być filozoficznie to było, a teraz trochę mechaniki kwantowej.

Nasze emocje, myśli, a nawet my sami jesteśmy czystą energią. Atomy są zbudowane z wirów energii, które bezustannie obracają się i drgają, a z nich emanuje energia. Atomy nie mają fizycznej struktury. Dokładnie opisałam to w artykule, który teraz możesz znaleźć na moim blogu https://inspiringcoachingpl.wordpress.com/2017/01/07/energia-stworzenia/.

Wielu naukowców potwierdza, dzięki ciągle nowym badaniom mamy na to coraz więcej dowodów, że nasze intencje, nasze myśli i to, kim jesteśmy, czym emanujemy, wpływa na naszą przyszłość.

Czyli krótko mówiąc, to co czujemy „tu i teraz”, co myślimy, co mówimy i na czym skupiamy naszą uwagę, ma bezpośredni wpływ na nasze przyszłe życie.

Nasz świat jest naszym lustrzanym odbiciem, przyciągamy do siebie ludzi i wydarzenia, które są zgodne z nami.

Wracając do naszego „tu i teraz” mam nadzieję, że wyjaśniłam to zagadnienie dość jasno. Może przynajmniej jedno z wyjaśnień wpłynie na zmianę twojego sposobu myślenia i doprowadzi Cię do momentu, kiedy będziesz świadomy i obecny właśnie tu i teraz, będziesz w końcu mógł odczuć i doświadczyć siły teraźniejszości.  Powodzenia

 

Hanna Walter

Business and Career Coach

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Miłość jak delikatny kwiat

tulip-garden

 

„Miłość jest delikatnym kwiatem. Ten kwiat musi być chroniony, wzmacniany, podlewany. Tyko wtedy będzie rósł”. Osho

W związku z tym pięknym świętem zakochanych, które na stałe już zagościło w naszym życiu, chciałabym dzisiaj napisać o miłości i o tym, czym różni się ona od zakochania.

Pisało i pisze o niej wielu poetów, pisarzy, kręci się filmy o niej i śpiewa piosenki.  Czy to jest miłość, czy zakochanie? Kiedy zakochanie zmienia się w miłość?

Wielu z nas tęskni za tym uczuciem o którym, mowa w piosenkach. Tęsknimy za motylami w brzuchu, chodzeniem głową w chmurach, nieprzespanymi nocami i uczuciem niewyobrażalnego szczęścia, które towarzyszy każdemu spotkaniu z odbiorcą naszych westchnień.  Czy takie uczucie może trwać wiecznie? Nie – uspakajają naukowcy, najwyżej 2 lata, bo inaczej człowiek nie przeżyłby dłużej w takim stanie.

Z ciekawością dziecka pytałam dzisiaj moich bliskich i znajomych czym dla nich jest zakochanie a czym miłość.

Osoby, które odpisały, to moja bliska koleżanka, mąż i dobry znajomy.

Na początku zacytuję moją koleżankę 

„Zakochanie to stan przejściowy, reakcja chemiczna w naszym organizmie, która mija, nie mamy wpływu na ten stan, pojawia się i znika.

Miłość to już deklaracja; kiedy mówimy „kocham cię” to by powiedzieć słowami Małego Księcia „oswajamy” drugą osobę i jesteśmy już zawsze za nią odpowiedzialni, zawsze gdzieś w sercu zajmuje już ona miejsce, nawet jeśli się odkochamy; miłość to decyzja, jaką podejmujemy samodzielnie każdego dnia, to wybór, to też praca nad sobą i związkiem – miłość jest jak ogród, który trzeba pielęgnować by był piękny – oczywiście w miłości jest czas na pory roku – jesień, zimę, ale po by przyszła wiosna i lato…miłość to sens ziemskiego życia”.

Czyż to nie jest piękne? Czy ktokolwiek potrafiłby sobie wyobrazić świat bez miłości?

Kolejną osobą był mój mąż, który napisał:

„Zakochanie: nie jem, nie piję, nie myślę o nikim innym, czekam na każdy moment, aby być razem.

Miłość: jemy i pijemy razem, razem myślimy o nas, doceniamy to, kim dla siebie jesteśmy, co stworzyliśmy. Jesteśmy już bardziej jednym niż dwojgiem”.

Jak Wam się podoba ten opis? Czy Wasze zdanie o miłości jest podobne?

Chciałoby się powiedzieć, że to wszystko, co tak naprawdę można o miłości napisać, ale przytoczę jeszcze jedną opinię, tym razem mojego dobrego znajomego i stałego czytelnika mojego bloga. Napisał on tak:

„Zakochanie to najlepszy stan uczucia połączony z namiętnością. Wtedy czuje się motylki w brzuchu, mocniejsze bicie serca i myśli, które krążą wokół tej osoby.  Nie zawsze zdarza się zakochanie lub miłość od pierwszego wejrzenia…

Miłość … hmm… jest uczuciem bardziej świadomym.  Zna się już tę osobę, jaką jest, jakie ma zalety, wady.  Akceptuje się ją i dalej bardzo kocha. Ale cierpimy jednakowo w tych obu fazach uczucia, jeśli ktoś odchodzi, a nadal się kocha.  O miłość trzeba dbać, bo po czasie wkrada się szara rzeczywistość, monotonia, przyzwyczajenie i związek obumiera”.

To trochę smutne, ale właśnie znając etapy miłości i będąc świadomymi, na jakim etapie nasz związek się znajduje, jesteśmy w stanie dbać o utrzymanie i rozniecanie ognia pomiędzy nami.  Jeśli przez nasze zaniedbanie z jakiegoś powodu ogień zgaśnie to rozniecić go na nowo, wszyscy wiemy, jest prawie niemożliwe.

Kiedy kochamy drugą osobę, kochamy wszystko, co jest związane z nią i kim jest.  Kochamy wtedy, kiedy się śmieje, płacze, jest zdenerwowana lub smutna. Kochamy niezależnie od pogody i kochamy również wszystkie cienie tej osoby. W miłości ważna jest autentyczność, jak również miłość do samego siebie.  Jeśli my kochamy się szczerze i jesteśmy ze sobą szczęśliwi, to tylko wtedy jesteśmy w stanie prawdziwie kochać drugą osobę.

Prawdziwa miłość jest bezinteresowna i nie wymaga od nas poświęceń.

Takiej właśnie miłości życzę Wam z całego serca.

Hanna Walter

Business and Career Coach

 

Poskromienie złości

wildsurf-2

„Rani nas nie to, co nam się przytrafia, ale nasza reakcja na to”

Tak wielu z nas żyje z przekonaniem, że nie mamy wpływu na nasze emocje.  Wypieramy je, aby uniknąć bycia zranionym, odrzuconym, niezrozumianym.

Większość z nas unika sytuacji wywołujących emocje.  Niektórzy unikają zaangażowania w związki uczuciowe, tłumią uczucia, udają przed sobą i innymi.  Boją się, że będą czuć się słabsi lub gorsi.

Stłumione emocje stają się mocniejsze i są przyczyną jeszcze większego bólu.  Czasami doprowadza to nawet do depresji lub uzależnień od alkoholu lub narkotyków.

Tak naprawdę nie ma złych emocji, a zrozumienie tego, że emocje są naszym sprzymierzeńcem jest kluczowe w radzeniu sobie z nimi.

Emocje są tak zwanym wezwaniem do działania, wspierają nas i dlatego ważnym jest ich rozpoznanie i zaakceptowanie.

Wielu ludzi zgłasza problem z nieradzeniem sobie z emocjami takimi jak złość i wściekłość.

Któż z nas nie zna osoby lub właśnie nią jest, która za kierownicą własnego samochodu zamienia się we „wściekłą bestię”, która na swoim „polu bitwy” spotyka samych wrogów, którzy czyhają na każdym rogu.  Nie zamierzam tutaj cytować tego co można wtedy usłyszeć, bo boję się, że nie przeszłoby to cenzury.  Narastająca wściekłość, a przy tym nieostrożna jazda powoduje, że taka osoba staje się zagrożeniem dla innych uczestników jazdy oraz dla siebie i swoich bliskich, którzy są świadkami tej walki.

A gdyby tak zanim dojdzie do wybuchu złości, a później wściekłości, zauważyć jej pierwsze symptomy, uchwycić tę myśl, która wyzwala tę lawinę i spróbować spojrzeć na to z innej perspektywy.  Spróbować zrozumieć sytuację, która wywołała tę myśl.  Jeśli kierowca zajechał ci drogę, to może nie zauważył cię, może śpieszył się do szpitala, może być wiele powodów jego zachowania.

To tylko jeden przykład.  Prawie każdy ma takie sytuacje, które wywołują u niego złość i do każdej sytuacji można zastosować tę uważność na myśl, która daje impuls do wywołania złości.

Metody na wyciszenie złości

1/ Zrozumienie, o którym już pisałam powyżej.

2/ Odzyskanie równowagi przez przeczekanie przepływu adrenaliny w miejscu, w którym nie jesteśmy narażeni na inne sytuacje, które wywołują złość.  Tak więc, jeśli chcesz zakończyć sprzeczkę, to najlepszym sposobem jest na chwilę odizolować się od osoby, z którą wszedłeś w konflikt.

3/ Znalezienie sobie rozrywki, robiąc coś, co sprawia ci przyjemność, gdyż wtedy nie jesteś w stanie równocześnie się złościć.

4/ Wielu ludzi uważa, że szybka jazda samochodem rozładowuje napięcie, ale nie radzę tego robić w takim stanie, lepiej po prostu iść na spacer lub pobiegać.

5/ Intensywne ćwiczenia fizyczne.

6/ Metody relaksacji, obserwowanie oddechu, liczenie do 10-ciu.

7/ Metoda Redforda Williamsa, psychologa z Uniwersytetu Duke – radzi, uświadomić sobie, swoje wrogie czy cyniczne myśli w momencie ich pojawienia się i zapisać je.  Ćwiczenie to jest skuteczne w momencie, gdy złość jeszcze nie przemieniła się we wściekłość.

Wyładowywanie złości, czyli dawanie upustu złości, niektórzy bardzo sobie chwalą, ale po wielu przeprowadzonych badaniach okazało się, że albo w ogóle jej nie zmniejsza, albo, jeśli zmniejsza to w bardzo niewielkim stopniu.  Jedynie może być tak zwanym oczyszczeniem, jeśli wyładowujemy złość na osobie, która nas rozzłościła, przywraca nam to poczucie panowania nad tym co się dzieje lub jest to dla kogoś „zasłużona” nauczka za to co nam zrobił.  W innych przypadkach wybuchy wściekłości zwiększają nasze rozzłoszczenie.  Lepsza od tego jest konstruktywna rozmowa po ochłonięciu i wyciszeniu złości, która daje szansę na zakończenie sporu.

„Nie tłum jej, ale nie działaj pod jej wpływem” Czogiam Trungpa, nauczyciel tybetańskiej mądrości.

Pamiętaj, że każda emocja jest dla ciebie cenną informacją, a więc uznaj ją i doceń to, co ma ci do zakomunikowania.  Jeśli więc odczuwasz złość, to dopytaj siebie, czy to na pewno złość, a może jesteś urażony, rozczarowany lub zniecierpliwiony? Powoduje to osłabienie napięcia i jesteś w stanie lepiej poradzić sobie w tej sytuacji.

Bądź ciekawy swoich emocji, a będą one już zawsze tylko twoimi sprzymierzeńcami i nie będziesz musiał ich unikać.

Bibliografia:

“Inteligencja Emocjonalna” Daniel Goleman

“Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins

Hanna Walter

info@inspiringcoaching.ie

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/

Marzenia do spełnienia

marzenia-do-spelnienia

Będąc dziećmi, mamy głowy pełne marzeń, święcie wierzymy, że wszystkie zrealizujemy.

Co się dzieje z naszymi marzeniami, gdy stajemy się dorośli?

Przecież właśnie teraz mamy jedyną, niepowtarzalną okazję, aby je zrealizować.

Życie codzienne, zabieganie, praca, dzieci, absorbują nas czasami tak bardzo, że nasze marzenia odkładamy na później, a bywa, że nawet na zawsze.

Pracując jako coach zauważyłam, że ludzie czasami nawet boją się marzyć.  Obawiają się rozczarowania, a więc odmawiają sobie nawet przyjemności posiadania marzeń.

Tak naprawdę, marzenia to tylko cele, różni je tylko to, że nie podjęliśmy jeszcze decyzji o ich realizacji, ani nie mamy jeszcze planu, jak je zrealizujemy.  Mając takie cele, które nas fascynują i motywują do zejścia z kanapy, życie nabiera innego wymiaru i znaczenia.

Zamiana marzenia w cel sprawia, że marzenie staje się osiągalne i każdy dzień i każdy mały krok, który robimy w jego kierunku przybliża nas do jego realizacji.  Sama droga cieszy nas na tyle, że jesteśmy w stanie pokonać przeszkody na jej drodze, przeszkody, które nas wzmacniają i utwierdzają w przekonaniu, że jest to to, czego naprawdę chcemy.

Odnajdując nasze zapomniane marzenia, odnajdujemy również to, czego tak naprawdę pragniemy w życiu doświadczyć.

Pozwól sobie marzyć, możesz zacząć od zadania sobie pytań:

– Co byś zrobił, gdybyś miał nieograniczone środki i wiarę, że Ci się uda?

– Czy istnieją jakieś marzenia, których boisz się wypowiadać na głos?

A teraz pomyśl o marzeniach jak o rzeczach, które chciałbyś zrobić dla przyjemności, zabawy lub czego chciałbyś się nauczyć lub czego spróbować.  Wymień 10 takich rzeczy, które chciałbyś zrobić dla czystej przyjemności.

Co chciałbyś zobaczyć?

Co chciałbyś zbudować lub stworzyć?

Odpowiedzi na te pytania ukazują, co lubisz robić, co Cię fascynuje, co sprawia, że czujesz, że żyjesz pełnią życia.

A teraz wyobraź sobie siebie, gdy masz 80 lat i wspominasz swoje życie.  Teraz spójrz na swoją listę marzeń i zastanów się, czego żałowałbyś najbardziej, gdybyś tego nie zrealizował.

Jakbyś się czuł wtedy?

Ile będzie Cię kosztowało niezrealizowanie tego marzenia?

Co stracisz, jeśli zostaniesz tam gdzie jesteś teraz, nic nie zmieniając i nie dążąc do spełnienia swoich marzeń?

Mam nadzieję, że odpowiedziałeś sobie na powyższe pytania i wiesz już od spełnienia, którego marzenia zaczynasz ich realizację.

Pamiętaj „słonia” nie możesz zjeść w całości, ale po kawałeczku J na pewno by Ci się udało.

Do dzieła, zacznij od małego kroku, może nim być decyzja o realizacji twojego marzenia i tym samym staje się ono Twoim celem.   Następnie wypisz poszczególne kroki, które będą prowadzić do jego realizacji.  Nie zapomnij również o terminie jego realizacji.

Mam nadzieję, że jesteś już gotowy na tę fascynującą drogę.

Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki, wierzę, że dasz radę.

 

 

Hanna Walter

 

http://www.inspiringcoaching.ie

 

 

 

 

Obiecuję sobie, że…

obiecuje-sobie-ze

Święta Bożego Narodzenia dobiegają końca i nadchodzi czas na refleksje i podsumowanie Starego Roku oraz na przygotowanie się na Nowy Rok.

Ważne jest, aby skupić się na rzeczach, które udało nam się zrealizować, na tym co dobrego wydarzyło się w minionym roku.

Porzucić poczucie żalu, niespełnionych oczekiwań, aby w Nowy Rok wejść z poczuciem akceptacji, tego co minęło i tego co udało nam się osiągnąć.

Dla każdego ten rok był inny, ale każdy z nas jest bogatszy o nowe doświadczenia i na tym budujemy nasze oczekiwania co do Nowego Roku.

Dla mnie był to rok wielu zmian, rok nauki, przygotowań, wzrastania.  Było trochę rozczarowań i również wiele radości.

Był to rok, w którym poznałam wielu wspaniałych ludzi i wiele się od nich nauczyłam.

Koniec roku to również symboliczny czas na zakończenie różnych spraw oraz na porzucenie nawyków, które powstrzymują nas przed nowymi możliwościami i zmianami.

Zamykamy jedne drzwi, aby mogły się otworzyć inne.

Zastanów się, co powstrzymało Cię przed realizacją twoich ubiegłorocznych postanowień, a co spowodowało, że je zrealizowałeś?

Co chciałbyś zacząć robić, a tego nie robisz?

Przed realizacją naszych marzeń, celów, postanowień noworocznych przede wszystkim to my stoimy sobie na drodze.

Poznanie naszych nawyków, które nam to utrudniają, jest bardzo ważnym krokiem ku realizacji naszych celów.

Co musisz zacząć robić, aby osiągnąć w końcu przynajmniej jedno z twoich postanowień?

Z czego musisz zrezygnować, czego się nauczyć lub jakie przyzwyczajenia musisz porzucić?

Aby osiągnąć to, czego do tej pory nie osiągnąłeś, musisz zacząć robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłeś.  A to, jest już wyzwanie dla większości z nas.

Wielu przesypia swoje życie, nie zastanawiając się nad jego głębszym sensem, ale jeśli to teraz czytasz, to znaczy, że jesteś osobą otwartą na nowe doświadczenia i nowe wyzwania.

Korzystając z kilku dni wolnego pomiędzy świętami a Nowym Rokiem chciałabym zachęcić Cię do refleksji nad twoim życiem i nad powodem, dla którego tutaj jesteś.

Życie jest cennym darem, a wykorzystanie naszych talentów, pasji jest naszym wewnętrznym obowiązkiem wobec siebie i świata.

Jeśli jeszcze ich nie odkryłeś zachęcam do poszukiwań i poznawania siebie.  Zachęcam również do przekraczania swoich granic.

Otaczaj się ludźmi, którzy pozwalają Ci wzrastać i zachęcają do wyzwań.  Unikaj tych, którzy Cię ograniczają i nie wierzą w Ciebie, a sami nie mają odwagi na zmianę swojego życia.  Pamiętaj, oni zniechęcają Cię, bo sami nie są wstanie wyjść ze swojej strefy komfortu, chcą abyś był taki jak oni.

Stephen R. Covey w swojej książce pisze, aby zaczynać z wizją końca, wyobraź sobie, że jesteś na swoim pogrzebie i będzie czworo mówców, pierwszy reprezentuje twoją rodzinę, drugi twoich przyjaciół, trzeci jest z twojej pracy, a czwarty np.  z organizacji, w której działasz.  A teraz zastanów się co chciałbyś usłyszeć o sobie i swoim życiu.  O czym chciałbyś, żeby pamiętali, jak chciałbyś, aby postrzegali twój charakter, jakim byłeś ojcem, synem, przyjacielem?  W jaki sposób chciałbyś wpływać na ich życie?

Poświęć kilka minut na refleksję, co czujesz? Mając wizję końca, wszystko co robisz będzie znaczącym wkładem w wizję życia jako całości.  To zaczynanie ze zrozumieniem swojego przeznaczenia.  To wiedza o tym, dokąd się podąża i zrozumienie, gdzie jesteś teraz, w tej chwili.  Od tego momentu, możesz zacząć stawiać pierwsze kroki we właściwym kierunku.  Zaczynasz robić rzeczy, które naprawdę liczą się dla Ciebie.

Ludzie wspinają się po szczeblach kariery (drabiny) i dopiero będąc na szczycie zdają sobie sprawę, że to nie to, co chcieli (to nie ich drabina).

Zaczynając z wizją końca wiesz, gdzie zmierzasz i unikniesz rozczarowań.

Bądź architektem swojego życia, zaczynaj z wizją końca i małymi krokami realizuj swój projekt, aby każdy nawet najmniejszy krok był twoim sukcesem.

Tego Ci życzę w Nowym Roku 2017.

http://www.inspiringcoaching.ie

https://www.facebook.com/inspiringlifecoaching/